Christer Mjaset pojawia się w warszawskim hotelu i wita mnie pytaniem: "Czym różni się Bóg od neurochirurga?", gdy nie odpowiadam, dodaje - "Bóg nie jest neurochirurgiem".

To powiedzonko to pierwszy sekret jego świata, który opisał w swojej najnowszej książce "Białe Kruki" (wyd. Smak Słowa). Chcecie poznać kolejne?

Christer Mjaset - wywiad z neurochirurgiem o kulisach pracy i świata lekarzy [ROZMOWA NM]



Pana bardzo wymagający czasowo zawód chyba trudno jest pogodzić z systematycznym pisaniem. „Białe kurki” to już kolejna Pana książka. Jak Pan to robi?
Podstawą pisania jest rytm pracy. Trzeba być bardzo zdyscyplinowanym. Piszę od czasów studiów, więc miałem dużo czasu, aby nauczyć się dyscypliny – tego, kiedy powinienem pisać, a kiedy nie. To czasochłonne, ale pamiętajmy, że pisanie ma kilka etapów – najpierw pracuje się nad ogólną koncepcją, robi się notatki. To można robić w pracy i podczas innych czynności, dopiero potem trzeba siąść i zacząć konkretne pisanie. Czasem biorę po prostu kilka tygodni wolnego. Jeśli nie mogę, piszę wieczorami. Wszystko da się zręcznie połączyć.

Chciał się Pan kiedyś poświęcić tylko pisaniu?
Tak, myślałem o tym. Ale pisanie to tylko zajęcie intelektualne. Praca lekarza wymaga także pewnej aktywności fizycznej i te dwie profesje stanowią bardzo dobre połączenie. Kiedy piszę, tęsknię za moją drugą pracą i na odwrót. Ale to dla mnie bardzo zdrowy układ. Myślę, że pisarstwo to ciężki kawałek chleba – szybko czujesz się samotny, skupiasz się tylko na sobie i tracisz umiejętność współżycia z innymi ludźmi.

Czy trzeba posiadać jakieś szczególne predyspozycje, aby zostać neurochirurgiem?
To bardzo wyczerpująca praca, musisz być gotowy, by bardzo dużo pracować, często w nocy. Musisz kochać tę pracę na tyle, by nie mieć oporów, żeby zerwać się w środku nocy i jechać na nagłą operację. Neurochirurgię wyróżnia to, że każda operacja niesie ze sobą ogromne ryzyko. Nawet najmniejszy błąd może być śmiertelnie groźny dla pacjenta. Dla mnie neurochirurgia, kardiochirurgia i chirurgia mózgu to w świecie medycyny odpowiedniki skoków ze spadochronem. Żeby to robić trzeba naprawdę lubić adrenalinę i umieć w pełni kontrolować sytuację.

Książki

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!