W sierpniu br W sierpniu br

W sierpniu br. w poznańskim poprawczaku doszło do buntu (© Andrzej Szozda)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Zamiast wychowywać – poprawczaki i schroniska dla nieletnich pogłębiają demoralizację osadzonych w nich osób. Raport Najwyższej Izby Kontroli o sytuacji w zakładach poprawczych wskazuje na niewydolność polskiego systemu resocjalizacji. Wielkopolskie poprawczaki należą, według NIK, do najgorszych w Polsce.

– System resocjalizacji nieletnich jest drogi i nieskuteczny. Utrzymanie jednego nieletniego wynosi nawet 18,3 tys. zł miesięcznie. Mimo to prawie 60 proc. wychowanków wraca na drogę przestępstwa, a przebywający w zakładach są coraz bardziej brutalni – mówi Paweł Biedziak, rzecznik NIK.

NIK skontrolowała 23 z 35 istniejących w Polsce placówek wychowawczych dla młodzieży, która złamała prawo. Wśród nich były cztery z Wielkopolski: zakłady poprawcze w Poznaniu, Trzemesznie i Witkowie oraz schronisko dla nieletnich w Pobiedziskach. Tylko jeden poprawczak (w Konstantynowie Łódzkim) otrzymał bez żadnych zastrzeżeń ocenę pozytywną. Wśród pięciu zakładów, które NIK oceniała, zdecydowanie negatywnie były aż trzy wielkopolskie (z Poznania, Trzemeszna i Witkowa).

Z roku na rok państwo wydaje na zakłady dla nieletnich więcej (w 2007 roku – 90 mln zł, a w 2008 – 101 mln zł). W ub.r. na jednego wychowanka wydano średnio ponad 8 tys. zł (dla porównania na dzieci w rodzinach zastępczych państwo wydaje ok. 1,2 tys. zł, a na nieletnich z młodzieżowych ośrodków wychowawczych ok. 2,9 tys. zł). W niektórych poprawczakach wydatki są o wiele wyższe – np. w Trzemesznie wynoszą aż 15,2 tys. zł, a w Pobiedziskach – 11,5 tys. zł na osobę. Wydatki nie przekładają się na efekty resocjalizacyjne. Średnio 58 na 100 nieletnich wraca na drogę przestępstwa (więcej niż dorosłych, przestępstwo popełnia w Polsce 40 na 100 byłych więźniów). W Wielkopolsce ten niepokojący wskaźnik jest wyższy od średniej krajowej, szczególnie w Witkowie (ponad 77 proc. wychowanków popełnia przestępstwa) i Trzemesznie (ponad 70 proc.).

Znaczna część stwierdzonych przez NIK uchybień dotyczyła kadr. W sześciu skontrolowanych placówkach wystąpiły przypadki powierzania prowadzenia zajęć dydaktycznych osobom bez odpowiednich kwalifikacji zawodowych. W Poznaniu zaniechano wewnętrznych szkoleń zawodowych dla nauczycieli. 35 proc. z nich nie miała wymaganych prawem kwalifikacji. Podobnie było w Pobiedziskach, Witkowie i Trzemesznie. NIK wykryła ponadto, że w dwóch wizytowanych poprawczakach (w Poznaniu i Trzemesznie) kadra placówek kupowała nieletnim papierosy. W poznańskim zakładzie takie „usługi” świadczyło aż 13 wychowawców.
Realizację celów wychowawczych utrudniają nie tylko braki kadrowe, ale także niewystarczająca liczba miejsc. Poprawczaki są przepełnione. W 2008 i 2009 w Zakładzie Poprawczym w Poznaniu było w niektórych miesiącach nawet o 23 osoby nieletnie więcej, niż wynosił limit miejsc.

Według NIK kierownictwo wszystkich skontrolowanych placówek nierzetelnie dokumentowało pobyt podopiecznych. Kontrolerzy ustalili m.in., że dyrektorzy dwóch zakładów poprawczych (w tym poznańskiego) nie powiadomili w ubiegłym roku właściwych organów o próbach samobójczych nieletnich.

– Winny jest brak spójnego systemu resocjalizacji, przepełnienie panujące w placówkach oraz nieprawidłowe wypełnianie zadań – podsumowuje wynik kontroli Jacek Jezierski, prezes NIK. Uważa on, że konieczna jest gruntowna reforma systemu wychowania oparta na indywidualnych programach resocjalizacji i monitorowaniu osób opuszczających zakłady poprawcze.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (3)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Zakręcona (gość)

Jak ma być dobrze w polskiej resocjalizacji kiedy pracują tam ludzie przypadkowi. Nie czują tego bluesa-nie mają predyspozycji do pracy w tym kierunku i tylko psują innym robotę !!!!!!!! " Drugie życie" to kadra i tyle, a młodzież jest fajna tylko trzeba znalezc klucz do każdego z osobna. !!!!!!!!!! Na marginesie: można skończyć 10 fakultetów i nic z tego nie będzie wynikało jak się nie ma predyspozycji, nie czuje się tej pracy. Tylko pozytywnie zakręceni powinni tam pracować. Wielu wybitnych naukowców / z IPSiR i APS / ma rację i wie jak powinno być, jak należy pracować by wyprowadzić młodzież na prostą ale to daleka droga....... aczkolwiek nie trudna. ........................a co może pracownik wnieść nowego w pracy z trudną młodzieżą, który pracuje już tam 30-40 lat????? Nie daj Boże mu dokonać jakichkolwiek zmian !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!/ beton i tyle /. Emerytura już dawno ..no............ale co on ma teraz robić ???? musi dorabiać !!!!!!! Nie liczy się młodzież dla której te zakłady powinny istnieć żeby ich resocjalizować tylko emeryci i tym podobni aby mieli źródło utrzymania!!!!!!!!!!!!!!! A RESZTA NIE WAŻNA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Paolo (gość)

Zgadzam się całkowicie z przedmówcą. Ciężka fizyczna praca za chleb powinna stanowić metodę wychowawczą. Skoro młodzianin potrafi rabować czy gwałcić to niech wie, że jak limitu dziennej pracy nie wykona to i jedzenia nie będzie.

camel (gość)

Koszt dziennego wyżywienia skazanego jest wyższy niż koszt wyzywienia pacjenta w szpitalu.Na wychowanie młodego zbója przeznacza się 18 tysięcy zł. miesięcznie! I jak się okazuje bezsensu, bo większość z nich wraca na droge przestępstwa. A wyjście bardzo proste i opiera się na powiedzeniu, że praca uszlachetnia - w tym przypadku, wychowuje. Wysłać młodego zbója do pracy przy żniwach, do kamieniołomów choćby na 30 dni i jestem pewny, że większość po takim doświadczeniu, nie wróci na drogę przestępstwa. Tak robi się w państwie, które jest przykładem demokracji i wolności - USA! Czy nikt nie widzi, że inne formy resocjalizacji nie przynoszą efektów?