Bez cenzury. Zamaskowani do odwołania, czyli mężczyźni mają teraz lepiej

Robert Lewandowski
Robert Lewandowski
Czy zdajecie sobie sprawę, iż wkroczyliśmy w kolejny etap naszego życia, a właściwie w nową erę, którą potomni jakoś potem nazwą, np. trzeciorzęd maskoidalny lub plejstocen zamaskowany. Albo równie durnowato..

Podczas jednego z pierwszych, nieodzownych dla mojego psyche i fizis, spacerów musiałem na chwilę złamać przepis, by pokazać twarz znajomemu, ponieważ na moje: „dzień dobry” nie zareagował. Bo i skąd miał wiedzieć, że facet z maską chirurgiczną na twarzy to akurat ja? I takie to będą teraz spotkania w drodze. Zauważyłem też, iż w czasach zarazy ludzie przemieszczający otwarte przestrzenie są bardzo skoncentrowani na tym, aby, broń Boże, nie zbliżyć się do innej ludzkiej istoty na odległość mniejszą niż owe 2-3 metry. A w czasie tzw. mijanki ich wzrok jest skierowany zazwyczaj w przeciwną stronę niż twój. Co z tego wyniknie za miesiąc, pół roku albo i rok, tego nie wiem. Ale obawiam się, że nic dobrego...
Zrobi się trochę jak w krajach muzułmańskich, gdzie płeć piękna ma obowiązek zakrywać swoje lico lub nawet całą głowę różnego rodzaju burkami, hidżabami czy czadorami. U nas przynajmniej jest teraz pod tym względem równouprawnienie, gdyż zamaskowani muszą być także mężczyźni. Nie chciałbym zbytnio żartować z tego tematu, lecz wyobrażacie sobie, jak obecnie będą wyglądać wieczorki zapoznawcze w sanatorium albo studenckie otrzęsiny? W tym kontekście jest pozytywna wiadomość dla nas, panowie. Nie musimy być wcale tacy przystojni i elegancko ogoleni, skoro większość naszej twarzy będzie do odwołania zasłonięta, przynajmniej w miejscach publicznych. Ciekawe, jak to będzie w okresie urlopu czy wakacji? Czy będzie można opalać się bez maski? Raczej nie, a więc pojawi się nowy rodzaj opalenizny, a właściwie jej braku - dokładnie tam, gdzie maska przysłoni naszą twarz.
Inna sprawa to sposób użytkowania owych masek, szali czy tzw. kominów. Jako okularnik mam duży problem z tym, gdyż okulary w połączeniu z maseczką na twarzy powodują zaparowanie binokli. Podobno są na to ludowe sposoby typu - posmaruj szkła kremem do golenia albo umyj mydłem, ale nie wiem, na ile skuteczne, bo jeszcze nie próbowałem. W efekcie człowiek próbuje czasami omijać ten niewygodny przepis i odciąga maskę w dół, by zapewnić sobie lepszą wentylację.
Jeszcze inna sprawa to częstotliwość wymiany owych masek. Teoretycznie jednorazową maskę chirurgiczną (obecnie w cenie 3,90 zł) powinno się wyrzucić już po 10 minutach noszenia, a najpóźniej po pół godzinie. Tylko przyznajcie się bez bicia, kto tak robi? Z oszczędności czy lenistwa nosimy maseczki póki nam podświadomość nie podpowie, że już chyba czas na zmianę. A to niestety nie jest modelowe rozwiązanie. Ok, można postarać się o maseczkę wielokrotnego użytku, ale pytanie jest podobne - jak często ja pierzecie, w ilu stopniach i czy na pewno po każdej takiej czynności ją prasujecie?
No chyba, że wszystko robicie jak należy, bo w przeciwnym razie zakażonych i chorych byłoby znacznie więcej. A ja - jak to ja - marudzę, bo cóż lepszego robić w czasie zarazy...

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie