Leszno. Tomasz Dżumaga zwiedził 37 państw. Zdobył większość polskich szczytów, Mont Blanc czy Kilimandżaro. Relacje zamieszcza na YouTube

Natalia Kurpisz
Natalia Kurpisz
Tomasz Dżumaga pochodzący z Kąkolewa ma duszę podróżnika. Choć na co dzień spełnia się jako programista, to kiedy tylko może wyrusza z plecakiem w nieznane. Udało mu się zwiedzić m.in.. 37 państw na czterech kontynentach, zdobyć większość wyższych polskich szczytów oraz trzy 4-tysięczniki, w tym Mont Blanc oraz jeden 5-tysięcznik – Kilimandżaro.

Dusza podróżnika

Tomasz Dżumaga z Kąkolewa pasję do podróżowania rozwijał od najmłodszych lat. Choć zawodowo związany jest z programowaniem, to kiedy tylko może wyrusza przed siebie. Skąd wzięła się u niego pasja do podróżowania?

- W dzieciństwie moja chrzestna kupowała mi książki Juliusza Verne’a. I to one zainspirowały mnie do podróżowania. Od zawsze ciekawiło mnie, jak naprawdę wygląda świat, który pokazują nam w telewizji, jak żyją ludzie, co jedzą i jak sobie radzą. Poza tym człowiek często pracuje całe życie, myśląc, że na emeryturze będzie ustawiony i wtedy odpocznie i będzie jeździć po świecie. Tylko że wtedy nie będzie na to ani zdrowia, ani ochoty. Wolę robić sobie mini-emerytury już teraz - tłumaczy Tomasz Dżumaga.

Tomasz Dżumaga - podróżnik z Kąkolewa

W pierwszą poważną podróż udał się zaraz po maturze. Pieniądze zarobił podczas wakacji w jednej w leszczyńskich fabryk. Wraz z kolegami obrali azymut na Bieszczady. Właściwie to przez kilka lat podróżował wyłącznie po Polsce, którą chciał poznać z racji rodzimego kraju. Poza tym myślał, że podróżowanie po świecie wiąże się ze sporymi wydatkami, a będąc studentem, miał inne opłaty. Zmieniło się to gdy znalazł stałe źródło dochodów.

- Wyjazdy planuję od wizyty w bibliotece, skąd wypożyczam przewodniki turystyczne. Jeżeli coś mnie zainteresuje, to szukam dalszych informacji w kolejnych książkach lub Internecie. Zawsze dokładnie planuję całą trasę. Mam listę miejsc, które koniecznie muszą odwiedzić oraz, które odwiedzę, jeżeli będę miał na to czas. Staram się maksymalnie wykorzystać każdą chwilę. Kiedyś robiłem to aż do przesady. Miałem powypisywane, ile czasu zajmie mi dojazd z miejsca na miejsce i cały wyjazd rozplanowany, co do godziny. Wtedy jednak miałem tylko jedną listę miejsc do odwiedzenia. Podział na dwie sprawił, że mam więcej miejsca na spontaniczność i nieplanowane przygody. Nie spinam się, żeby zobaczyć wszystko. Większe znaczenie nabrało rozmawianie z ludźmi, wchłanianie miejscowego klimatu oraz rozkoszowanie się chwilą - mówi Tomasz Dżumaga.

Leszno. Tomasz Dżumaga zwiedził 37 państw. Zdobył większość ...

Jak zaplanować podróż?

Podróżnik przyznaje, że w zależności od kierunku podróży i czasu wyjazdu podróżuje autostopem albo wynajmuje samochód. Prawie zawsze śpi pod chmurką w namiocie. Uważa, że jest to doskonała forma podróżowania, dzięki której poznał wiele fantastycznych osób oraz przeżył ogrom przygód.

- Dostrzegam, że w krajach biedniejszych ludzie są znacznie bardziej towarzyscy i otwarci. Często zapraszają do domu, starają się pomóc, oferują jedzenie albo łóżko na jedną noc. W bogatych krajach z taką gościnnością nigdy się nie spotkałem. Myślę, że im więcej człowiek posiada, tym bardziej boi się, że to straci. Dlatego zapraszanie nieznajomego na noc, jest u nas traktowane jako bardzo ryzykowne. Będąc w Rosji przez 14 dni, tylko 3-krotnie spałem pod namiotem, a pozostałe noce najczęściej spędzałem u ludzi poznanych po drodze - mówi Tomasz Dżumaga.

Tanie podróżowanie

Dżumaga stara się, aby nie były to kosztowne wyjazdy. Oszczędza na transporcie i noclegach. Gdy leci samolotem zawsze po okazyjnych cenach, aby nie nadwyrężyć domowego budżetu. Nie żałuje sobie jednak dobrego jedzenia i biletów wstępu w różne atrakcyjne miejsca.

- Czasami zdarzają się też fajne wyjazdy służbowe. Prowadząc szkolenie, spędziłem w Kolumbii dwa tygodnie prawie za darmo. Zazwyczaj podróżuję w pojedynkę. Zdarzało się, że wyjeżdżałem średnio co trzy tygodnie i łącznie byłem wtedy za granicą około czterech miesięcy. Zazwyczaj jest to jednak w sumie około dwóch miesięcy rocznie - mówi Dżumaga.

Wybierając cel wyjazdu, bierze pod uwagę różne czynniki m.in. sytuacje związaną z epidemią koronawirusa. W ostatnim czasie podróżuje w te miejsca, do których można dotrzeć np. do Tanzani.

- Tanzania jest biednym krajem ciągle nękanym różnymi epidemiami tj. ebola, malaria, AIDS, czy tyfus, a więc covid-19, nie budzi tam już takiego strachu jak w innych krajach. Średnio 15% tamtejszego społeczeństwa żyje z turystyki, więc zamknięcie granic oznaczałoby dla nich brak jedynego źródła utrzymania, a w konsekwencji głód. Pojechałem do Tanzanii z zamiarem zdobycia Kilimandżaro, góry, która ma prawie 6 tys. metrów. Choć cel udało się osiągnąć, to myślałem, że będzie łatwiej. ,,Kili" to bardzo łatwa technicznie góra, porównywalna do Śnieżki, ale głównym przeciwnikiem była wysokość. Miałem momenty, kiedy czułem, że jest naprawdę źle, ale jakoś się udało. Kilka dni spędziłem też na safari. Nie jest to jednak polowanie, jak było jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Obecnie zwierzęta są ściśle chronione i polować można jedynie aparatem. W trakcie takiego safari śpi się w obozie pod namiotem, który nie jest w żaden sposób ogrodzony - wyznaje Tomasz Dżumaga.

Leszno. Tomasz Dżumaga zwiedził 37 państw. Zdobył większość ...

- Pierwszej nocy wychodząc z toalety, spotkałem się oko w oko z hieną. Drugiej nocy nie w głowie było mi jakiekolwiek chodzenie po zmroku. Była to dobra decyzja, bo rano dowiedzieliśmy się, że w nocy nasze obozowisko odwiedziła ...lwica. Na koniec przelecieliśmy na Zanzibar, o którym mogę tylko powiedzieć, że był strasznie rozczarowujący. Luksusowe hotele, z których się nie wychodzi, to kompletnie nie moja bajka - opowiada Dżumaga.

Podróżowanie w czasie pandemii

Choć Dżumaga przyznaje, że w 2020 roku było sporo ograniczeń związanych z wyjazdami, to dla chcącego nic trudnego. Odwiedził aż 8 krajów w większości w Europie.

**- Dzięki odgórnym ustaleniom, był taki okres, że po Unii Europejskiej można było w miarę swobodnie podróżować. Było o tyle przyjemnie, że turystów było znacznie mniej. Gdy np. wrzuciłem na swojego instagrama relacje z Wenecji, to wiele osób do mnie pisało, że to niemożliwe, bo jak oni byli, to nie mogli przejść ze względu na tłumy, a ja miałem plac św. Marka prawie wyłącznie dla siebie

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie