Pożar w lakierni po raz drugi

Karolina STERNAL
Straż pożarna i policja dopiero ustalą przyczyny pożaru w lakierni przy ulicy Poznańskiej w Gostyniu. Foto. K. STERNAL
Straż pożarna i policja dopiero ustalą przyczyny pożaru w lakierni przy ulicy Poznańskiej w Gostyniu. Foto. K. STERNAL
W zakładzie stolarskim w Gostyniu wybuchł pożar w lakierni tej firmy. Dwóch pracowników z poważnymi obrażeniami trafiło do szpitala. Do zdarzenia doszło w sobotę po południu. O godz. 13.

W zakładzie stolarskim w Gostyniu wybuchł pożar w lakierni tej firmy.
Dwóch pracowników z poważnymi obrażeniami trafiło do szpitala.

Do zdarzenia doszło w sobotę po południu. O godz. 13.20 dyżurny Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Gostyniu został telefonicznie powiadomiony o pożarze na ul. Poznańskiej w Gostyniu. Na miejsce natychmiast wyruszyły jednostki gaśniczo - ratownicze.

Na pomoc kolegom

Mimo soboty od rana w zakładzie pracowali ludzie. Po godzinie 13.00 w lakierni prace tego dnia dobiegały już końca. Dwóch pracowników przygotowywało się do opuszczenia pomieszczenia. Nagle wybuchł pożar. - Pożar zaczął się od dolnej części lakierni - informuje asp. sztab. Jacek Mostowy, zastępca komendanta powiatowego PSP w Gostyniu. - Momentalnie zajęło się na nich ubranie. Mężczyźni wyskoczyli na dwór, gdzie rzucili się w śnieg. Ich krzyk przyciągnął innych pracowników, którzy natychmiast zaczęli gasić mokrymi szmatami płonące ubranie na swoich kolegach. - W tej chwili trudno precyzyjnie określić przyczyny pożaru, gdyż żadne urządzenia już nie pracowały. W tej chwili, gdy jeszcze trwa dogaszanie nie można określić ani przyczyn, ani strat poniesionych w wyniku tego zdarzenia - dodał Mostowy.

Tir uratowany

Uszkodzeniu uległa przednia ściana lakierni. Z relacji świadków wynika, że pracownicy nie słyszeli żadnego wybuchu, jednak ściana została zburzona. Natychmiast zapaliła się także plandeka na tirze, który stał tuż obok lakierni. Także w tym wypadku pracownicy wykazali się wielką przytomnością umysłu. Plandekę ugaszono, a kierowca błyskawicznie odjechał ciężarówką z miejsca zagrożenia. Oprócz dwóch pracujących w lakierni, którzy zostali karetką odwiezieni do szpitala w Gostyniu, nikt nie został poszkodowany.

Butla za butlą

Natychmiast po dotarciu na miejsce strażacy przystąpili do gaszenia. Silne zadymienie, spowodowane paleniem się lakieru i lakierowanych wyrobów drewnianych, utrudniało działania. Strażacy musieli pracować w aparatach tlenowych, które na bieżąco były uzupełniane. Nastąpiły również pewne problemy z wodą, gdyż w pobliskich hydrantach było dość niskie ciśnienie. Jednak na miejsce podstawiono cysternę z wodą z KP PSP w Gostyniu. W sumie w akcji wzięło udział 10 samochodów z PSP, Krajowego Systemu oraz OSP. Pożar gasiło 39 strażaków. Zakład stolarski na ul. Poznańskiej znajduje się w zabudowie domów jednorodzinnych. - Nie było zagrożenia dla okolicznych mieszkańców - zapewnia asp. sztab. Jacek Mostowy. - Natychmiastowa akcja gaśnicza i jej sprawny przebieg ograniczył działanie ognia. To już drugi pożar w historii zakładu stolarskiego przy ul. Poznańskiej w Gostyniu. Zniszczona w tej chwili lakiernia jest nowym obiektem, który spełniał wszystkie wymogi przeciwpożarowe. Wszystkie instalacje elektryczne posiadały obudowy przeciw wybuchowe. Poprzedni pożar miał miejsce w ubiegłym roku.

Policja w akcji

Wkrótce na miejsce przybyła także policja. Funkcjonariusze drogówki skierowali ruch bocznymi ulicami, aby zapewnić dojazd samochodom strażackim. Policjanci usunęli także mieszkańców, którzy licznie zgromadzili się przy ogrodzeniu zakładu stolarskiego. - Policja zabezpiecza miejsce akcji - informuje podkomisarz Paweł Rutkiewicz z Komendy Powiatowej Policji w Gostyniu. - Kiedy zakończy się akcja gaśnicza, technicy kryminalistyki przystąpią do oględziń miejsca zdarzenia celem ustalenia przyczyny pożaru.

Wzorowa pomoc

Poszkodowani pracownicy z rozległymi opażeniami znajdują się w szpitalu w Gostyniu. Ich stan nie zagraża życiu. - Wielkie znaczenie dla nich miała natychmiastowa pomoc, jaką udzielili im koledzy oraz fachowe działanie lekarza pogotowania ratunkowego, który podjął natychmiastowe działania zmierzające do schłodzenia temperatury organizmu - zaznaczył Jan Markowski, ordynator oddziału chirurgicznego. Tuż po przywiezieniu rannych, do szpitala zgłosili się przedstawiciele firmy, którzy zaoferowali pomoc. - Zapropnowałem, aby chętni oddali krew, która jest potrzebna tym mężczyznom - dodał ordynator.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ostrzał Kijowa. W trakcie operacji na sercu dziecka zabrakło prądu

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na leszno.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie