Rydzyna. Leokadia Strzelczenia opowiada o Alojzym Mrozku "Pierunie", ukochanym ojcu i żołnierzu Armii Krajowej [ZDJĘCIA]

Karolina Bodzińska
Karolina Bodzińska
Jej najpiękniejsze wspomnienia związane z tatą? Wspólne zabawy, wieczorne modlitwy i ćwiczenia gimnastyczne. Wśród najbardziej dramatycznych obrazów zapamiętała moment aresztowania ojca przez gestapo. O swoim tacie Alojzym Mrozku, żołnierzu Amii Krajowej, opowiada jego córka Leokadia Strzelczenia z Rydzyny.

Kim był Alojzy Mrozek? To doskonale znana w naszym regionie postać. Podczas II wojny światowej walczył w szeregach Batalionu Obrony Narodowej „Leszno”, a po zwolnieniu z internowania osiedlił się w Rojęczynie w powiecie rawickim.

Od 1941 r. do 1942 r. kolportował tajną gazetkę „Dla Ciebie Polsko”, a we wrześniu 1942 r. został żołnierzem Armii Krajowej. Posługiwał się pseudonimem Pierun. Służył w Plutonie AK „Bojanowo” podległym por. Feliksowi Tarce. W grudniu 1942 r. złożył przysięgę wojskową przed por. Konradem Latanowiczem i sierż. ds. organizacyjnych AK Józefem Skrzypczakiem oraz przyjął nominację na zastępcę dowódcy plutonu. Jednym z jego licznych zadań było wyznaczenie zrzutowiska do odbioru broni w okolicznych lasach. W 1943 r. objął dowództwo Samodzielnego Plutonu AK „Kaczkowo” powstałego z połączenia plutonów AK „Rydzyna” i AK „Bojanowo”.

- Pamiętam jak do taty przychodzili różni panowie. Oficjalnie po miód, bo tata miał ule. Wszystkie interesy załatwiali przy ulach. Myśmy wiedzieli, że coś jest na rzeczy, bo dzieci wyczuwają aurę tajemnicy. Bardzo się baliśmy, ale wiedzieliśmy, że nie wolno nic mówić. Szczególnie przy Niemcach – wspomina Leokadia Strzelczenia, córka Alojzego Mrozka.

Wszechwiedzący i sprawiedliwy

Ojca postrzegała jak Boga. Wszechwiedzącego, sprawiedliwego dla dzieci, dobrego dla żony Anny.

- Nie pamiętam, by cokolwiek przykrego nam kiedykolwiek powiedział. Zawsze gdy tata wracał z pracy jedliśmy obiad, a potem gimnastykował się nami. Ale to nie był żaden rygor! Wraz z siostrą i braćmi uwielbialiśmy ćwiczenia fizyczne z tatą – uśmiecha się do wspomnień pani Leokadia.

Alojzy Mrozek urodził się 20.03.1903 r. w Kochcicach, w powiecie lublineckim. W 1916 roku, po ukończeniu czterech klas szkoły powszechnej, zatrudnił się jako robotnik. Z czasem zgłosił na ochotnika do Wojska Polskiego. W 1925 roku rozpoczął służbę w Górnośląskim Pułku Piechoty w Lublińcu, gdzie ukończył szkołę podoficerską. W 1926 roku, w stopniu kaprala, został przeniesiony do rezerwy, a dwa lata później zatrudniono go w Straży Celnej, którą z czasem przemianowano na Straż Graniczną.

W naszym regionie zamieszkał w sierpniu 1928 roku, gdy otrzymał przydział w Komisariacie Straży Granicznej w Bojanowie. Z czasem skończył szkołę średnią i Powszechny Uniwersytet Korespondencyjny w Warszawie. Do wybuchu wojny służył w placówce SG w Jabłonnej.

Jeszcze przed wojną urodziła się mu córki Eleonora ( 1932 r.) i Leokadia (ur. 1933 r.) oraz synowie Ignacy (ur. 1935 r.) i Henryk (ur.1938 r.). Najmłodszy Bogdan przyszedł na świat w 1944 r.

- Tata grał na wszystkich instrumentach. Uwielbialiśmy go słuchać! - wspomina pani Leokadia.
Na jednym ze zdjęć przystojny Alojzy siedzi przed domem w Rojęczynie i gra dla trójki swoich dzieci, a one patrzą w niego jak w obrazek.

- Podczas okupacji, wiedząc, że grozi nam germanizacja, tata uczył nas dat urodzenia. Musieliśmy je znać na pamięć! Bezwzględnie. To była nasza tożsamość – opowiada pani Leokadia.

Gdy Niemcy konfiskowali sprzęt natychmiast zniszczył wszystkie instrumenty i wartościowe przedmioty m.in. aparat fotograficzny.

- Nie chciał, by cokolwiek dostało się w ich ręce. Ale najgorsze było to, że musiał otruć swojego służbowego psa. Wabił się Nero, był cudowny. Tata bardzo go kochał. Kiedy jednak Niemcy próbowali wykorzystać psa do tropienia dobrych ludzi tata uśmiercił Nero. Pamiętam jak płakał nad jego zwłokami. Musiał to zrobić. Ten widok rozrywał nam serce – relacjonuje pani Leokadia.

Podczas okupacji Alojzy Mrozek pracował u Niemca, w majątku w Rojęczynie. Zarządcą tego majątku pan Lehman ( intuicyjna pisownia nazwiska). Dobry człowiek. Kiedy tatę aresztowało gestapo chciał pomóc, ale się nie udało – opowiada Leokadia Strzelczenia.

Ostatni raz widziała tatę

Był 14 grudnia 1944 roku. Jedenastoletnia Leokadia siedziała tego dnia w oknie.

- To był smuty czas. Nie myślało się o świętach. Nikt nie robił żadnych przygotowań. Zresztą z czego, jak za okupacji była bieda? Pod dom podjechało jakieś dziwne auto. Wysiedli z niego Niemcy. Za chwilę wyszli z tatą i „wcisnęli” go do samochodu. Spojrzał w okno. Pobiegłam do mamy, a tam taki krzyk! Nie zdawałam sobie sprawy, że tata poszedł na śmierć ...- opowiada L. Strzelczenia.

Nie wiedzą jak wyglądały ostatnie dni życia ojca. Są świadkowie, którzy twierdzą, że został rozstrzelany gdy Niemcy wyprowadzali grupę więźniów, jeszcze przed wkroczeniem Rosjan, z obozu karno – śledczego w Żabikowie w styczniu 1945 roku.

- Ale w to nie wierzymy. Kiedy mama pojechała do Żabikowa okazali jej wiele ciał, większość spalonych. W żadnym z nich mama nie rozpoznała taty. Jeszcze przez wiele lat wychodziliśmy na drogę i czekaliśmy na ojca – zwiesza głos pani Leokadia.

Po wojnie rodzinie Alojzego Mrozka było bardzo ciężko. Wdowa z piątką dzieci została bez środków do życia. Głodowali.

- Pamiętam jak mama suszyła mi buty w piekarniku i się spaliły. Musiałam nosić wspólne buty z siostrą –
wspomina L. Strzelczenia.

Anna Mrozek nie poddała się jednak. Chroniła dzieci niczym kwoka i wszystkie zrażała swoją siłą.

- Babcia Anna parła do przodu. Dla niej nic nie stanowiło problemu. Do dziś, obok dziadka, jest dla mnie cichą bohaterką – podsumowuje Beata Budzyńska, córka Leokadii.

Przygotowując materiał korzystałam z opracowań historycznych autorstwa Kazimiery Winnickiej i Miłosza Filipowiaka. Składam serdeczne podziękowania panu Krzysztofowi Wodyńskiemu, pasjonatowi historii i regionaliście, za inspirację, wszelką pomoc i materiały historyczne.

Czym jest Fundusz Odbudowy i Krajowy Plan Odbudowy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie