Prowadził już zespół z Leszna w żeńskiej lidze. Teraz jest faworytem do objęcia Timeout Polonii

Andrzej Bartkowiak
Andrzej Bartkowiak
Andrzej Bartkowiak
Dzisiaj rozmawiamy z Jarosławem Krysiewiczem, były trenerem między innymi Tęczy Leszno, z którą walczył przed laty o brązowy medal w ekstraklasie, zajmując ostatecznie 4 miejsce. Obecnie jest faworytem do objęcia funkcji trenera Timeout Polonii 1912 Leszno.

Ile pozostało wspomnień z czasów Tęczy Leszno?
Przede wszystkim pamiętam atmosferę, jaka panowała w Trapezie. Poza tym poziom tamtej żeńskiej koszykówki był znacznie wyższy niż teraz. Grały światowe gwiazdy. Było wiele niezłych Polek. Dzisiaj mam wrażenie, że gubimy szkolenie. Tu za wzór wskażę jednak Tęczę, gdzie jest robiona świetna robota.
Przez Tęczę przewinęło się wiele nazwisk. Kto znalazłby się w top 5 z tamtych czasów?
Udało się nam wtedy pozyskać prosto z uczelni amerykańskiej Darię Mieloszyńską, to był świetny ruch Nieskromnie muszę wymienić żonę, która został wybrana wtedy najlepszą rozgrywającą w ekstraklasie. Otrzymała też powołanie do kadry. Miejsce znalazłoby się też dla trójki Amerykanek: Ryan Coleman, Ashley Shields i Nikity Bell.
Trenował pan żeńskie zespoły, ostatnio I-ligową Polonię Warszawa, ale była też ekstraklasa z męskim Polfarmeksem Kutno, który niestety się rozleciał. Z kim łatwiej pracować? Kobiety, czy jednak mężczyźni?
Jeśli chodzi o egzekwowanie tego, czego oczekuje trener, to tu lepiej jest z kobietami. Bardziej słuchają. Jednak gdy mówimy już o stricte koszykarskich umiejętnościach, to tu wygrywają mężczyźni. Przyznam, że ostatnio, gdy prowadziłem zespół z Warszawy dokonałem eksperymentu. Przeniosłem męskie zagrywki do żeńskiej drużyny i powiem, że fajnie to funkcjonowało. Wybieram jednak pracę z męskim zespołem.
Praca w I lidze pań, to był krok w tył, czy wynikał z braku propozycji, po tym jak rozpadła się drużyna w Kutnie?
Przyznam, że miałem pecha. W Kutnie przez rok nie zarobiłem żadnych pieniędzy. Były zapytania z I ligi męskiej, a nawet jedno z ekstraklasy, ale nie było to nic na już. Przyszła za to konkretna propozycja z I-ligowej żeńskiej drużyny Polonii Warszawa, która jest własnością kibiców. Powiem, że to fajnie zorganizowany klub. Pełne trybuny, trochę przypomniały się czasy w Lesznie. Do połowy czerwca obowiązuje mnie jeszcze umowa, ale obecnie nie jest dobrze, bo działalność klubu została zawieszona.
W kuluarach mówi się, że jest pan poważnym kandydatem do tego, by znów prowadzić Polonię, tylko tę z Leszna.
Zawsze jestem faworytem do prowadzenia tej drużyny, ale jakoś nigdy jej nie prowadziłem. Poczekajmy na spokojnie. Odbyłem luźne rozmowy z prezesem Jackiem Kaszubą. Wymieniliśmy poglądy. Mamy spójną wizję. Zobaczymy. Może to ten czas?
Załóżmy, że dostanie pan angaż w Lesznie. Potrzeba dużo zmian? Było sporo zawirowań w minionym sezonie i wynik poniżej oczekiwań.
Ważne umowy mają Chanas i Pabian i wokół nich trzeba budować zespół. Wszyscy chcą zostać, ale jeśli będę trenerem zespołu, to już mogę powiedzieć, że tak nie będzie. Potrzebna jest świeża krew i klasyczna, dobra „jedynka”. W Polonii powinno grać jak najwięcej zawodników z tego regionu. Poza tym zespół musi pokazać serce i charakter. Obrona w Polonii mocno kulała, to podstawa, choć najważniejsze zawsze, by „przerzucić” rywala.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie